Nerwowa konsolidacja Bitcoina: rynek siedzi jak na szpilkach
Rozpoczynamy drugi tydzień lutego 2026 r. na chwiejnym gruncie. Po brutalnym spadku w zeszłym tygodniu, w wyniku którego Bitcoin osiągnął najniższy poziom od 15 miesięcy, rynek znajduje się obecnie w defensywie. BTC oscyluje wokół 70 000 USD, a nastroje są dalekie od optymistycznych. Obserwowane odbicie wydaje się kruche, a smart money szykują się na kolejny spadek, zanim ukształtuje się trwałe dno makroekonomiczne.
Jeśli szukasz wyłącznie wzrostowej narracji, nie znajdziesz jej w danych z tego tygodnia. Zamiast tego mamy do czynienia z klasycznym impasem między nadzieją techniczną a grawitacją makroekonomiczną.
Akcja cenowa: pułapka na byka
Technicznie rzecz biorąc, Bitcoin odrobił około 20% strat w stosunku do najniższych poziomów z zeszłego tygodnia, ale pod koniec tygodnia zmienność zniknęła. Ta cisza jest podejrzana.
Trader CrypNuevo sugeruje, że obecny wzrost może być „manipulacją” mającą na celu ukaranie późnych shortów. Teoria głosi, że cena może zostać podniesiona do przedziału 72 000–77 000 USD specjalnie po to, aby wywołać likwidacje przed prawdziwym ruchem – ruchem w dół, który wypełni ogromne luki płynności pozostawione na wykresie.
Co teraz? Analitycy widzą dwie drogi:
- Konsensus niedźwiedzi: Wielu inwestorów spodziewa się ponownego testu poziomu 60 000 USD, a niektórzy, jak Roman_Trading, wskazują na historyczne dane dotyczące bessy (spadek o 80%), sugerując, że dno będzie bliższe poziomowi 40 000–50 000 USD.
- „Nudny” scenariusz: Trader Daan Crypto Trades uważa, że fajerwerki mogą na chwilę się skończyć. Po ekstremalnej zmienności rynek często potrzebuje chwili na złapanie oddechu. Być może wkraczamy w okres „wahania” – bocznego ruchu, który frustruje zarówno byki, jak i niedźwiedzie — zanim pojawi się jasny kierunek.
Guys this isn’t the bottom. It’s just a bounce.
Historically $BTC drops 80% during its bear market.
That puts us near 40k
— Roman (@Roman_Trading) February 6, 2026
Element makro: inflacja i niepewność w Fed
Szerszy kontekst finansowy jest prawdopodobnie bardziej niepokojący niż wykresy. W tym tygodniu uwaga skupia się na styczniowym wskaźniku CPI (który ukaże się w piątek).
Rynek jest niespokojny, ponieważ kandydat prezydenta Trumpa na stanowisko prezesa Fed, Kevin Warsh, ma opinię zwolennika restrykcyjnej polityki pieniężnej – sprzeciwia się łagodzeniu warunków finansowych. Wywołało to niepokój wśród inwestorów ryzykownych. Mimo że Warsh obejmie stanowisko dopiero w maju, rynek jest zorientowany na przyszłość i nie lubi niepewności.
W tej sytuacji widoki na obniżkę stóp procentowych są marne. Dane z narzędzia CME FedWatch Tool wskazują, że istnieje 82% prawdopodobieństwa, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie podczas marcowego posiedzenia.
Przypomina o sobie też uparta rzeczywistość: firma analityczna Mosaic Asset Company ostrzega, że „uporczywa wysoka inflacja bazowa” w połączeniu z silnym wzrostem gospodarczym stanowi toksyczną mieszankę dla obniżek stóp procentowych. Takie otoczenie szkodzi zarówno akcjom wzrostowym, jak i kryptowalutom, ponieważ wysokie stopy procentowe oferują bezpieczny zysk, który konkuruje z ryzykownymi aktywami o kapitał inwestorów.
Wojny walutowe: siła dolara i potęga jena
Rytm Bitcoina wyznaczają obecnie dwie główne waluty fiducjarne.
Dolar amerykański jest na rozdrożu. Niedawno odbił się od wieloletnich minimów, ale ma trudności z odzyskaniem poziomu 98. Silny dolar zazwyczaj miażdży Bitcoina, ale analitycy nie są pewni co do dalszego rozwoju sytuacji.
Tymczasem ekonomista Henrik Zeberg proponuje fascynujący (i przerażający) scenariusz: umocnienie dolara może zbiegnąć się w czasie z ostatecznym, gwałtownym wzrostem wartości Bitcoina do 146 000 dolarów, podobnym do dynamiki z początku 2021 roku. Uważa on wzrost dolara za oznakę rotacji kapitału w kierunku aktywów amerykańskich, co mogłoby tymczasowo podnieść wartość BTC przed osiągnięciem szczytu.
Drugą siłą, z jaką trzeba się liczyć, jest jen japoński: po ponownym wyborze premier Sanae Takaichi Japonia zmierza w kierunku agresywnych bodźców fiskalnych i deprecjacji waluty.
Chociaż spowodowało to wzrost indeksu Nikkei, ryzyko dla Bitcoina jest jedynie krótkoterminowe. Słabszy jen sprawia, że japońskie obligacje są bardziej atrakcyjne w porównaniu z amerykańskimi funduszami ETF, co może spowolnić napływ środków do aktywów ryzykownych, z którymi Bitcoin często koreluje.
Górnicy kapitulują?
Na koniec rzut oka na „halę produkcyjną” Bitcoina, czyli na górników. Napływ środków od górników do giełd osiągnął właśnie najwyższy poziom od 2024 roku. Tylko 5 lutego na giełdy trafiło 24 000 BTC.
Co to oznacza? Górnicy sprzedają, aby pokryć koszty lub zabezpieczyć się przed ryzykiem. Chociaż analitycy CryptoQuant opisują to jako fazę redystrybucji, a nie spiralę śmierci, niewątpliwie zwiększa to presję sprzedaży na i tak już kruchą księgę zamówień.
Warto też obserwować Hash Ribbons: ten wiarygodny wskaźnik stresu górników unieważnił styczniowy sygnał „kup”, potwierdzając, że sieć nadal znajduje się pod znaczną presją finansową.
Wskazówka dla inwestora: strzeż się małpich ruchów
Jaka jest więc ukryta logika tego zjawiska? System obecnie eliminuje dźwignię finansową. Mamy do czynienia z kapitulacją górników (sprzedażą zapasów), presją makroekonomiczną (utrzymujące się wysokie stopy procentowe) oraz strukturą techniczną, która wymaga wypełnienia luki w dół.
Na koniec słowo dla tych, którzy próbują doszukać się w tym wzorca i logiki: obecna cena około 70 000 USD jest prawdopodobnie „ziemią niczyją”. Prawdziwe sygnały do działania mogą się pojawić albo po potwierdzeniu odzyskania przedziału 77 000 USD (unieważniając tezę o spadkach), albo po spadku do strefy 50 000–60 000 USD, gdzie smart money najwyraźniej ustalają swoje zlecenia z limitem.
Ale póki co czekamy.


Wypełnij wymagane pola i opublikuj